Zrodził się pomysł, że będę szyła ręcznie zabawki dla dzieci.
Ale czy ja się do tego nadaję, czy komuś to się w ogóle spodoba? Takie pytania zadawałam sobie codziennie. No i stało się. Kupiłam pierwszy filc i resztę pierdółek niezbędnie potrzebnych.
Przez ostatnie kilka tygodni mam co prawda zastój weny i braki w czasie ale czas zacząć nadrabiać zaległości.
Sprzyjają temu coraz chłodniejsze wieczory i niedługo coraz dłuższe.
Nie sprzyja tylko mój kochany urwis rozrzucający resztki materiałów po całym domu :)
A oto "galeria" :)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz