Przygoda z filcem w moim życiu rozpoczęła się stosunkowo niedawno i przypadkiem, choć od zawsze lubiłam takie "robótki". :)
Jako pierwszy powstał ni to dinozaur, ni to krokodyl czy nawet jaszczurka zielony "potwór" w czerwone ciapki.
Nic imponującego, lecz coś wywołującego niesamowitą radość kiedy moje dziecko z uśmiechem na ustach przekładało z rączki do rączki potworka stworzonego przez mamę :)
I tak oto zrodził się pomysł uszczęśliwiać inne dzieci i nie tylko ręcznie szytymi filcowymi stworkami, zabawkami itp. Oto pierwszy projekt wcielony w życie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz